Przychodzi klient do fryzjera, szef jest zajęty, więc strzyże go uczeń.Zaczyna z prawej strony po chwili wrzeszczy klient, ratunku… Szef wychodzi z zaplecza, klient zakrwawiony, ucho wisi na włosku, opatrzył mu ranę i machną rękom na ucznia.Uczeń się schylił, klient dostał w mordę. Szef przeprosił i poszedł na zaplecze, więc uczeń strzyże lewą stronę, chlast, prawe ucho upadło na podłogę, klient zbladł i krzyczy do ucznia kopnij to ucho szybko pod szafę bo jak szef przyjdzie to znowu mi zapier….